Okładka książki "Eli, Eli" Wojciecha Tochmana

Przeczytałem „Eli, Eli”

Dzisiaj wpis nietypowy, bo poświęcony książce. Właśnie skończyłem czytać „Eli, Eli” pióra Wojciecha Tochmana i postanowiłem zachęcić również Was do sięgnięcia po tę pozycję. Jest to zbiór reportaży o ludziach żyjących w slamsach stolicy Filipin. Już się pewnie zastanawiacie: a cóż to ma wspólnego z fotografią? Otóż ma bardzo wiele. Wstępem do każdego z reportaży składających się na „Eli, Eli” jest pojedyncza, mocna, fotografia autorstwa Grzegorza Wełnickiego. Te zdjęcia to przeważnie portrety. Bardzo dobre portrety. Po każdym z nich płyną wartkim strumieniem słowa Wojciecha Tochmana, nadające sportretowanym tożsamość. Poznajemy wycinek ich życia, ułamek koszmaru, z którym borykają się na co dzień. W każdym reportażu jest jak u Hitchcocka: zdjęcie to trzęsienie ziemi, potem zaś napięcie nieprzerwanie rośnie. Przy okazji kolejnych opowieści, Tochman wyjaśnia nam wiele historycznych, politycznych, religijnych, ekonomicznych i społecznych mechanizmów stojących za tym, czym są i jak funkcjonują współczesne Filipiny.

Okładka książki "Eli, Eli" Wojciecha Tochmana

Okładka książki „Eli, Eli” Wojciecha Tochmana

Przez „Eli, Eli” przewija się także inny wątek, który, przyznam szczerze, bardzo mnie poruszył. Właściwie to jego obecność skłoniła mnie do napisania tego tekstu. Mianowicie Wojciech Tochman, na stronicach swojej najnowszej książki, bardzo często porusza temat etyki fotografów, reportażystów, dziennikarzy, a także zwykłych turystów odwiedzających miejsca dotknięte przeróżnymi problemami. I na każdym kroku czuć, że ma bardzo niskie mniemanie na temat jej poziomu. Poprzez swój ostry – często przepełniony ironią i cynizmem, język, stara się nas czytelników „nawrócić”. Chce abyśmy przestali traktować ludzi będących naszymi „obiektami fotograficznymi”, naszymi „tematami reportaży” jak przedmioty – trofea z podróży, a zaczęli widzieć w nich człowieka. Człowieka, który przede wszystkim potrzebuje pomocy.

Chociaż czytanie „Eli, Eli” często aż boli, uważam, że każdy pasjonat fotografii powinien sięgnąć po tę książkę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge