Rewolucja! Nokia zapowiada obsługę plików RAW w niektórych urządzeniach!

No i stało się! Doczekaliśmy się, a właściwie niedługo doczekamy, pierwszych telefonów oficjalnie wspierających zapis nieprzetworzonych, tzw. surowych (ang. raw) danych z matrycy światłoczułej. Nadchodzący fablet (ang. phablet) Nokii – Lumia 1520 – będzie posiadał możliwość zapisywania zdjęć w formacie DNG (Digital Negative). Również obecna już na rynku Nokia Lumia 1020, otrzyma, przy okazji jednego z nadchodzących uaktualnień, taką samą funkcjonalność. Pliki DNG to zaproponowana jakiś czas temu przez firmę Adobe implementacja zapisu nieprzetworzonych danych, zebranych przez matrycę światłoczułą (czyli danych RAW), w założeniach mająca stać się standardem. W tym momencie różni producenci sprzętu fotograficznego stosują różne, w dodatku niekompatybilne ze sobą, formaty plików „surowych”. Przykładowo canonowskie RAWy to pliki o rozszerzeniu .cr2, nikonowskie zaś posiadają rozszerzenie .nef.

Czym dokładnie są pliki RAW i jakie są ich zalety oraz wady? W polskim Internecie można sporo przeczytać na temat formatu RAW, ale szczerze powiedziawszy niewiele można się dzięki temu dowiedzieć. Większość opisów powiela bowiem, mniej lub bardziej, podlinkowany wcześniej, dosyć lakoniczny, artykuł z Wikipedii. Spróbuję więc chociaż odrobinę rozjaśnić sytuację.

Przyjrzyjmy się na początek plikowi JPEG. Cały zapisany w nim obraz składa się jakby z trzech warstw – tzw. kanałów: czerwonego – R, zielonego – G i niebieskiego – B. Żeby określić kolor danego piksela, musimy znać jego jasność we wszystkich tych kanałach. Pliki JPEG są plikami ośmiobitowymi, stąd każdy kanał obrazu (dla każdego piksela) opisywany jest liczbą z przedziału 0 – 255. Wartość 0 dla jakiegoś kanału oznacza, że światło w kolorze mu odpowiadającym nie jest przez tę warstwę w danym miejscu przepuszczane, a wartość 255 mówi, że przepuszczane jest całkowicie. Poza tym jasność kanału może przyjmować dodatkowo 254 stany pośrednie. Pliki JPEG zawierają właśnie tego typu dane o każdym z pikseli obrazu. Jak widać wszystko jest tutaj już „na sztywno” określone! Kontrast, nasycenie kolorów, balans bieli a nawet ostrość, jako że posiadając wiedzę o kolorze każdego z pikseli, posiadamy wiedzę kompletną o całym obrazie!

Plik RAW zawiera zgoła inne dane. Składają się na niego informacje o prądzie wygenerowanym przez poszczególne „komórki” matrycy światłoczułej. W dodatku są to informacje dokładniejsze od tych zawartych w plikach JPEG, bo pliki RAW są 12, a nawet 16 bitowe. Oznacza to, że pojedyncza, naświetlona, komórka światłoczuła może znajdować się na jednym z 4096 poziomów (przy 12 bitowym zapisie), lub nawet na jednym z 65536 poziomów (przy zapisie 16 bitowym). Za to jak widzicie nie ma tutaj żadnej informacji o kolorze! Ta pojawia się dopiero w momencie „wywoływania” plików RAW, do którego konieczna jest też pewna znajomość szczegółów budowy fizycznej samego sensora światłoczułego (oczywiście te szczegóły znać musi algorytm wywołujący, a nie my). Rozpoczynając takie wywoływanie nie mamy „na sztywno” narzuconych żadnych parametrów typu balans bieli, ostrość, nasycenie kolorów, kontrast – wszystko możemy samodzielnie dobrać. Tak naprawdę, wszelkie tego rodzaju rzeczy, które ustawiamy korzystając z nastaw aparatu fotograficznego, służą jego automatyce jako parametry wejściowe dla wewnętrznego wywoływania plików RAW i zapisywania powstających obrazów jako – przykładowo – pliki JPEG.

Skoro format RAW ma tyle zalet, to dlaczego nie był stosowany do tej pory w smartfonach? Prawdopodobnie główną barierą były ograniczenia sprzętowe telefonów. Zdjęcia zapisane w tym formacie zajmują o wiele więcej miejsca od tych samych zdjęć zapisanych jako JPEGi. Również sam proces zapisu surowych danych trwa znacznie dłużej. Wydaje mi się też, że producenci smartfonów traktowali do tej pory wbudowane w nie aparaty, jako sprzęt zupełnie amatorski. Zaimplementowanie formatu DNG w nowych Nokiach może świadczyć o dokonującej się właśnie pewnej zmianie w postrzeganiu tego rodzaju sprzętu.

Dlaczego wprowadzenie obsługi formatu DNG w nowych Nokiach nazwałem rewolucją? Ano dlatego, iż mam nadzieję, że w ślady Nokii (i Microsoftu) pójdą pozostali wielcy gracze i już niebawem użytkownicy systemów iOS oraz Android także będą cieszyli się edycją „surowych” plików, co będzie miało, moim skromnym zdaniem, gigantyczny wpływ na dalszy rozwój fotografii mobilnej. Rzecz w tym, że my – „maniacy” tego rodzaju fotografii, zyskamy możliwość o wiele lepszego panowania nad wyglądem oraz jakością techniczną swoich prac. Obecnie punktem startowym edycji zdjęć z telefonów są stratnie kompresowane pliki typu JPEG (czasem też PNG lub TIFF), czyli obrazy wstępnie już przetworzone przez smartfonową automatykę. Dostęp do plików RAW (oraz pojawienie się odpowiedniego oprogramowania) pozwoli rozpocząć proces obróbki fotografii o jeszcze jeden poziom niżej, z przykładowo nienarzuconym balansem bieli czy wyostrzeniem. Piękna perspektywa!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge