HTC One

UltraPixel – koniec wojny na megapiksele? Nie sądzę…

Kilkanaście dni temu firma HTC Corporation zaprezentowała swój najnowszy flagowy model androidowego smartfona. HTC One – bo o nim mowa – zachwyca swoją specyfikacją. Zachwyca też wynikami testów wydajnościowych, z których jawi się jako najwydajniejszy obecnie na rynku telefon z Androidem na pokładzie. Oczywiście pojawienie się tutaj na blogu artykułu poświęconego HTC One świadczy o tym, że rzeczony smartfon jest interesujący z mojego punktu widzenia – czyli z punktu widzenia człowieka żywo zainteresowanego wszelkimi technologiami związanymi z fotografią mobilną (komórkową).

HTC One

HTC One, źródło: HTC

I w rzeczy samej tak jest! Podczas przeglądania specyfikacji HTC One moją uwagę zwrócił fakt, że główny aparat fotograficzny telefonu posiada matrycę o rozdzielczości zaledwie 4 Mpix! Biorąc pod uwagę obecnie panujący wśród producentów smartfonów trend umieszczania w swoich konstrukcjach coraz to gęściej upakowanych pikselami matryc, owe 4 miliony wydają się liczbą zaskakująco niewielką. Przecież dla topowych smartfonów konkurencji standardem powoli stają się już sensory o rozdzielczości 13 Mpix…

Jaka idea stoi więc za niespodziewanym posunięciem HTC Corporation? Owa idea zwie się UltraPixel.

Wśród ludzi nie do końca zorientowanych w technikaliach fotografii cyfrowej, często panuje przekonanie, że wraz ze wzrostem liczby pikseli na matrycy aparatu fotograficznego, automatycznie rośnie jakość jej obrazowania. Otóż nie jest to do końca prawdą. Liczba pikseli składających się na światłoczuły sensor, jest tylko jednym z czynników warunkujących jakość techniczną zdjęcia i właściwie zawsze jej wpływ na tę jakość powinien być rozpatrywany w połączeniu z gęstością upakowania tych pikseli na matrycy. Od dawna wiadomo, że zwiększanie ilości pikseli na tej samej jednostce powierzchni, prowadzi do pogorszenia pracy każdego z tych małych, elementarnych elementów światłoczułych (przy założeniu ich identycznej konstrukcji). Dzieje się tak (między innymi) dlatego, że każdy z pojedynczych pikseli wraz ze wzrostem gęstości ich upakowania, jest w stanie „łapać” coraz mniej światła. A przecież to suma wydajności pojedynczych elementów światłoczułych stanowi o jakości pracy matrycy fotograficznej jako całości!

Rozwój matryc fotograficznych zmierza w kierunku upychania coraz to większej ilości pikseli na powierzchni sensorów, w połączeniu z optymalizowaniem pracy pojedynczych elementów światłoczułych, mającym na celu uzyskanie wzrostu ich czułości (co ma zrekompensować nadmierne zagęszczenie).

HTC uznało, że dla użytkowników smartfonów ważniejsza jest jakość techniczna zdjęć od ich rozdzielczości. W swoim najnowszym androidowym smartfonie – czyli we wspomnianym już modelu HTC One, inżynierowie firmy postanowili dodatkowo zwiększyć tę jakość poprzez drastyczne zmniejszenie gęstości upakowania pikseli. Umieszczono zatem na matrycy o raczej standardowym rozmiarze fizycznym (1/3”) zaledwie 4, a nie 8 lub 13 milionów pikseli… Konsekwencją tego jest to, że każdy piksel matrycy aparatu HTC One jest duży – posiada powierzchnię 4 µm kwadratowych i dzięki temu jest w stanie „łapać” znacznie więcej światła niż małe piksele aparatów o rozdzielczości 8 czy 13 Mpix. HTC twierdzi, że ich nowa matryca potrafi przetworzyć o 300% więcej padającego na nią światła od przeciętnej 13 Mpix matrycy konkurencji…

Oczywiście te stosunkowo proste fakty fizyczne musiały znaleźć odbicie we chwytliwym marketingowym nazewnictwie. HTC swój duży piksel określiło mianem UltraPixel.

Wspomnę jeszcze dla porządku, że technologia UltraPixel to nie wszystko co ma do zaoferowania aparat fotograficzny w HTC One. Otóż wyposażony jest on również w bardzo jasny obiektyw o przesłonie 2.0 (dla porównania: obiektyw w Samsung Galaxy S3 ma jasność 2.6, a w iPhone 5 jasność 2.4). Dodatkowo kamera HTC One posiada system optycznej stabilizacji obrazu (OIS), potrafiący kompensować (w dwóch osiach) drgania kamery 2000 razy w ciągu każdej sekundy.

Czy kontrowersyjne posunięcie HTC z zastosowaniem w swoim najnowszym telefonie matrycy z zaledwie 4 milionami pikseli przyjmie się na rynku i znajdzie naśladowców? Szczerze powiedziawszy mam pewne wątpliwości… Rozdzielczość 4 Mpix to w dzisiejszych czasach jest naprawdę niewiele. A przecież smartfon dla coraz większej rzeszy ludzi jest jednym posiadanym aparatem fotograficznym. Może dla HTC Corporation fakt, że ktoś jeszcze na świecie drukuje zdjęcia jest nie do pomyślenia… Wydaje mi się, że HTC One nie będzie modelem chętnie wybieranym przez entuzjastów fotografii mobilnej. Sam osobiście chyba bym się dzisiaj już nie zdecydował na powrót do rozdzielczości 4 Mpix…

Osobną kwestią jest jakość zdjęć którą oferuje omawiany smartfon. Nie miałem go jeszcze w ręce, ale widziałem w Internecie sporo wykonanych nim fotografii. I muszę powiedzieć, że wcale mnie jakoś te zdjęcia nie zachwyciły… Może faktycznie wpływ technologii UltraPixel oraz jasnego obiektywu dało się zaobserwować na zdjęciach robionych w kiepskich warunkach oświetleniowych, ale pozostałe – tak na oko – nie odbiegały jakością techniczną od tych wykonywanych moim Galaxy S3 przy rozdzielczości 8 Mpix i bez wykorzystania technologii UltraPixel.

1 komentarz dla "UltraPixel – koniec wojny na megapiksele? Nie sądzę…"

  • Dokładnie tak, dużo wcale nie znaczy lepiej. Najlepiej widać to na przykładzie, nie mobilnych wprawdzie aparatów, ale „normalnych”. Sony Alpha 7s i 7R. Pierwszy „tylko” 12 mln pixeli, drugi aż 36 mln. Powinno być trzy razy lepiej, a jednak nie. Alpha 7s, obraz ostry i wyraźny, nawet na wysokich czułościach. 7R brak słów jak kiepsko. Zobaczcie film pewnego fotografa tutaj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge