Wystrzeliłem Fotokomórkomanię w chmurę!

Dzisiejszy wpis nie będzie dotyczył fotografii. W ciągu ostatnich dwóch tygodni prowadziłem na blogu intensywne prace, którym poświęciłem wiele, wiele godzin. Może dokonane zmiany nie rzucają się bardzo w oczy, ale uwierzcie mi – jest ich całkiem sporo. Nie wszystko jeszcze działa jak należy, paru spraw ciągle nie ogarniam. Przykładowo dzisiejszej nocy, do wszystkich zarejestrowanych użytkowników, wysłał mi się stary newsletter… Serdecznie przepraszam za tę sytuację!

O dwóch pierwszych zmianach już częściowo wspomniałem w pierwszym akapicie. Jakiś czas temu wprowadziłem możliwość rejestrowania się na blogu! Dlaczego ktoś mógłby chcieć to zrobić? Są dwa powody. Po pierwsze zarejestrowani użytkownicy będą otrzymywali e-mailem powiadomienia o nowych wpisach. Bezpieczeństwo powierzonych mi adresów gwarantuję – będą wyłącznie wykorzystywane do wysyłania owego newslettera. Drugi powód wiąże się z kolejną nowością wprowadzoną na blogu. Mianowicie wyposażyłem bloga we wtyczkę CommentLuv. Jest to bardzo interesujący soft i jestem niezmiernie ciekawy jak się będzie u mnie sprawował. Owa wtyczka działa w następujący sposób: jeżeli komentujący poda adres swojego bloga, to CommentLuv automatycznie wstawi pod komentarzem linka do ostatniego artykułu z tego bloga. Bonusem dla zarejestrowanych użytkowników jest to, że dostają oni możliwość wyboru spośród dziesięciu ostatnich artykułów, oraz że wstawiony link będzie miał atrybut dofollow.

Postanowiłem również bliżej się zainteresować kanałem RSS Fotokomórkomanii. Goły, niczym nie skażony feed, nie był dla mnie samego zbytnio przydatny. Po prostu sobie był, a ja nie miałem bladego pojęcia czy ktokolwiek w ogóle się nim interesuje. Dlatego też przekierowałem go do FeedBurner’a od wójka Googla. Dzięki temu Wy Czytelnicy z marszu macie wsparcie dla popularnych czytników oraz dla subskrypcji RSS poprzez e-mail, a ja dostaję przybliżone statystyki i możliwość śledzenia w Google Analytics generowanego z niego ruchu.

Podczas Waszej wizyty na blogu być może wyskoczy duży popup, którego zadaniem jest zachęcenie Was do podjęcia wysiłku zarejestrowania się na stronie lub zasubskrybowania bloga w inny sposób. Wybaczcie, ale muszę jakoś skutecznie (mam nadzieję) informować nowych czytelników o możliwościach, które posiadają. Taka informacja wyskoczy tylko podczas trzech pierwszych wizyt na blogu (oczywiście trzech pierwszych od usunięcia ciasteczka Fotokomórkomanii :)).

Na koniec zostawiłem sobie opowieść o na pierwszy rzut oka najmniej widocznej  zmianie, ale za to najpoważniejszej, najciekawszej i tej, która sprawiła (i ciągle sprawia) mi najwięcej kłopotów. Chodzi o to, że przeniosłem całą statyczną zawartość Fotokomórkomanii do chmury obsługiwanej przez Amazon’a. W chmurze wylądowały wszystkie zdjęcia, grafiki, arkusze stylów, skrypty JavaScript i inne pliki, które nie są wykonywane po stronie serwera. Dzięki połączonej mocy usług Amazon S3 i Amazon CloudFront strona Fotokomórkomanii powinna znacznie przyspieszyć. Powinna też być zdecydowanie bardziej odporna na wzmożony ruch (który jak sądzę na razie jej nie grozi :D) i bardziej stabilna, dzięki częściowemu uniezależnieniu się od obciążenia współdzielonego serwera macierzystego Fotokomórkomanii.

Dostępne narzędzia służące zintegrowaniu ze sobą WordPressa, Amazon S3 i Amazon CloudFront działają, ale moim zdaniem daleko im jeszcze do doskonałości. Stąd miałem – i ciągle jeszcze trochę mam – pewne problemy, że się tak się wyrażę techniczne, ze spójnym działaniem całości. Głównie chodzi o synchronizację odpowiednich plików pomiędzy serwerem macierzystym a chmurą oraz o ich uprawnienia. Uporałem się chyba z większością usterek – chociaż czasem trochę je obchodziłem zamiast naprawiać. Ciągle jednak pewne rzeczy mogą funkcjonować dziwnie i w takich przypadkach bardzo proszę o poinformowanie mnie o tym.

Mam nadzieję, że wszystkie wprowadzone zmiany wyjdą blogowi, oraz Wam Czytelnikom, na dobre!

23 kwietnia 2013 roku: Informacja o plikach statycznych w chmurze Amazona jest już nieaktualna. Zmieniłem znowu ostatnio kilka spraw na blogu (mam na myśli kwestie techniczne) i uznałem, że chmura Amazona jest już mi całkowicie zbędna.

komentarze 2 dla "Wystrzeliłem Fotokomórkomanię w chmurę!"

  • To gratuluje zmian na blogu i usprawnień. Chyba najtrudniejsze było faktycznie przeniesienie wszystkiego do chmury, ale skoro oferują pierwszy rok działania za darmo to czemu nie skorzystać.

    • Dziękuję za komentarz. Tak, przeniesienie części statycznej do chmury było zdecydowanie najtrudniejsze. Może nawet nie tyle samo przeniesienie, co późniejsza codzienność na blogu :). Pliki nie bardzo chcą się same z siebie synchronizować z chmurą… Używam wtyczki CDN Sync Tool i mam wrażenie, że nie jest to do końca dopracowane narzędzie. Trzeba się trochę nagimnastykować i część synchronizacji zlecać mu ręcznie. Ale jakoś to działa i chmura z pewnością mocno odciąża serwer macierzysty.

      Jeżeli chodzi o same usługi Amazon S3 i Amazon CloudFront to nawet gdyby nie byłyby one darmowe przez pierwszy rok (o ile nie przekroczysz 5GB transferu o ile się nie mylę) to ich cena jest dobrze skalkulowana. Płacisz tylko za to co zużyjesz i nie są to specjalnie wygórowane koszty. Myślę, że przy dużym ruchu korzyści ekonomiczne mogą być naprawdę spore.
      sollyth ostatnio opublikował…Sony Exmor RS – o co chodzi?My Profile

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge