Sobotnia eskapada na Turbacz

Korzystając z niezłej sobotniej pogody, wybraliśmy się ze znajomymi w Gorce – na Turbacz. Było to dość spontaniczne przedsięwzięcie… Decyzja o wycieczce zapadła dopiero po 10 rano, więc po spakowaniu się, pokonaniu korków w mieście i na trasie, już o 14 stawiliśmy się w nowotarskim Kowańcu, gotowi do wymarszu… :D. Wiem, wiem, trochę późny start, biorąc pod uwagę, że to prawie październik. A dodam, że w skład ekipy wychodziły moja dziewięcioletnia Madzia i ośmioletnia Jaśminka. Na swoją obronę mam to, że zdawaliśmy sobie sprawę, że możemy nie obrócić „po jasności”, więc byliśmy przygotowani – ciepłe ubrania, ubrania przeciwdeszczowe, latarki były na wyposażeniu.

Ruszyliśmy z Kowańca za żółtymi znakami. Droga na Turbacz była bardzo sympatyczna: suchy szlak, słońce, niezła widoczność oraz poziomki i sporo borówek :). Dziewczyny były wniebowzięte!

Skład drewna

Skład drewna w Kowańcu, przy wejściu na żółty szlak prowadzący na Turbacz.

Skład drewna

Skład drewna w Kowańcu, przy wejściu na żółty szlak prowadzący na Turbacz.

Chatka w Gorcach, w drodze na Turbacz

Las pod Turbaczem

Krzyż pod Turbaczem

Pomnik ku pamięci żołnierzy walczących w latach 1942-1949 w Gorcach.

Pamiątkowa tablica pod Turbaczem

Tablica ku pamięci żołnierzy walczących w latach 1942-1949 w Gorcach.

Schronisko na Turbaczu

Kiedy byliśmy dosłownie pięć minut od będącego naszym celem schroniska, zaczęło trochę padać. Na szczęście był to tylko przelotny deszcz i po 20 minutach nie było po nim śladu :). Do Kowańca wracaliśmy szlakiem zielonym, który okazał się być w troszkę gorszym stanie od żółtego…

Zabłony zielony szlak z Turbacza

Oczywiście nie obyło się bez łażenia po ciemku (no dobra, przy latarce). Dziewczynkom, po początkowym entuzjazmie, miny odrobinę zrzedły, zwłaszcza kiedy zgubiliśmy się troszkę w pewnym momencie… Mimo (chyba) pełni księżyca, w lesie krajobraz niekiedy był zbliżony do tego ze zdjęcia: :D

Księżyc

Koniec końców, wszystko skończyło się dobrze, dotarliśmy cali do samochodu i potem do Krakowa, a Madzia i Jaśminka mają za sobą kolejną przygodę :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge