Tygodnik Powszechny

Tygodnik Powszechny i Hipstamatic

Pisałem już (na przykład tutaj i tutaj) o fotografiach wykonanych telefonami komórkowymi (powiedzmy sobie szczerze: iPhone’ami :)), które trafiały na łamy wielkich tytułów prasowych. Jak się okazuje, fotografia komórkowa, znajduje coraz większe uznanie także wśród naszych rodzimych fotoreporterów. Już dwa lata temu (15 sierpnia 2010 roku) ukazał się numer Tygodnika Powszechnego, którego okładkę zdobiło zdjęcie autorstwa Rafała Milacha. Od strony technicznej, za fotografię z jedynki tygodnika, odpowiada oczywiście doskonale znany nam tandem: iPhone i Hipstamatic. A oto wspomniana okładka:

Autor zdjęcia z okładki: Rafał Milach

komentarze 3 dla "Tygodnik Powszechny i Hipstamatic"

  • Zastanawiam się tylko o co jest tyle szumu z fotografią komórkową? ;-) Czy to naprawde jest najwazniejsze CZYM robi sie zdjecie? Lustrzanka, kompaktem, bezlusterkowcem, komórką czy analogiem? Czy nie wazniejsze jest KTO robil i JAK zrobil? Wartosc artystyczna fotografii? Mam wrażenie że to ma źródło w działach PR firm produkujących komórki (podobnie jak kiedys Canon trąbiący na prawo i lewo że „Dr House’a” kręca 5dmkII – a nakrecili jeden odcinek za co zapewne Canon wybulil niemala kase). Jak dla mnie komplenie nie ma znaczenia czym zdjecie jest zrobione. I gdybys zrobil te swoje (znakomite zreszta) abstrakcje kompaktem albo swoim Nikonem to bylyby tak samo dobre ;-))

  • Nie umiem Ci dokładnie odpowiedzieć na to pytanie, ale jedno jest pewne: takie fotografowanie i obrabianie zdjęć wyłącznie na telefonie jest bardzo wciągające :). Nawet jeżeli dział PR, np. Apple, macza palce w nakłanianiu fotografów do robienia zdjęć ich produktami, to nikt głośno o tym nie mówi. Za to fotoreporterzy (i to znakomici, z wielo-, wieloletnim doświadczeniem, obsypani nagrodami za „lustrzankowe” zdjęcia) łapią czasem takiego bakcyla i jeszcze potem opowiadają, że dzięki niemu zmienił się ich sposób fotograficznego patrzenia na świat. I muszę Ci się przyznać, że ja też taką zmianę w jakimś sensie odczuwam (chociaż oczywiście nie jestem fotoreporterem ;)).

    No i jest jeszcze aspekt praktyczny: fotoreporterzy fotografujący żołnierzy amerykańskich w Afganistanie opisywali, że bardzo cenili sobie to, że mogli się wmieszać w żołnierski tłum i zupełnie się nie wyróżniać ze swoimi iPhone’mi (jako, że żołnierski tłum sam nałogowo robił iPhone’mi zdjęcia). A to, że efektem pracy fotoreporterów są pewno lepsze zdjęcia od zdjęć żołnierskich, to dokładnie wynik tego o czym piszesz: ważne jest KTO i JAK robi zdjęcia, a nie czym :). A wracając do Tygodnika Powszechnego, to może pan Rafał Milach w gorącym okresie pod krzyżem smoleńskim, też wolał fotografować bardziej incognito. Hahahaha, a może bał się wyciągnąć tam swoją lustrzankę ;)

    No i sprawa ostatnia – te zdjęcia mają swój urok :)

    No może nie ostatnia. Być może redakcje wielkich gazet, chętnie publikują zdjęcia komórkowe – bo to jest też fajny PR. Popatrzcie! Jesteśmy tacy cool! A nasi fotoreporterzy są zwykłymi ludźmi jak wy! Nasze zdjęcia to nie efekt kosmicznego sprzętu za tysiące dolarów, tylko pochodzą z takiego samego telefonu jak sami posiadacie! Właściwie to sami moglibyście być fotoreporterami :)

  • no co do tej ostatniej uwagi to 100% racji ;-) W podtekscie jest nawet wiecej – mozecie byc naszymi fotoreporterami i dostarczac nam foty za friko (na rozne alert24 czy kontak24 itp) dzieki czemu bedziemy mogli wywalic na zbity ryj tych darmozjadow fotoreporterow… ;-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge