Fotografia komórkowa – skąd ta fascynacja?

Zastanawiałem się ostatnio co właściwie pociąga mnie w fotografowaniu telefonem. Mam przecież przyzwoitą cyfrową lustrzankę (chociaż już niestety wiekową), kilka obiektywów, dużą lampę błyskową, statyw, oraz trochę innych pomniejszych gratów – jednym słowem wszystko co jest potrzebne do zrobienia przyzwoitego technicznie zdjęcia w każdych okolicznościach przyrody. Dlaczego więc od kilku tygodni jest tak, że robię więcej zdjęć telefonem niż lustrzanką?

Teraz spróbuję sam sobie odpowiedzieć na to pytanie :). Po pierwsze, to nie jest tak, że aparat telefoniczny zastąpił mi aparat fotograficzny. Wiem, że dla wielu ludzi tak właśnie się dzieje, ale dla mnie fotografia komórkowa i fotografia klasyczną lustrzanką to dwie zupełnie różne bajki. Jedno jest uzupełnieniem, dopełnieniem drugiego. Robię właściwie całkiem inne zdjęcia wykorzystując oba te urządzenia. Nie wierzycie? Poszukajcie linków w prawym, dolnym rogu strony. W serwisie Flickr są tylko zdjęcia wyplute przez moją lustrzankę, statigr.am z kolei to czysta fotografia komórkowa + aplikacja Instagram. Czy nie mógłbym zrobić lustrzanką takich instagramowych zdjęć? Teoretycznie mógłbym, ale tylko teoretycznie! Dlaczego? Ano dlatego, że w większości sytuacji w których one powstały nie miałem ze sobą lustrzanki :). Ale to wcale nie jest najważniejszy czynnik. Ważniejsze w tym przypadku są chyba jednak uwarunkowania techniczne obu rodzajów urządzeń oraz – chyba mogę go tak nazwać – czynnik psychologiczny.

Matryca cyfrowa w którą wyposażony jest aparat fotograficzny współczesnego telefonu komórkowego to ciągle istne maleństwo. Na przykład sensor w który wyposażony jest iPhone 4s ma powierzchnię około 25 razy mniejszą od powierzchni matrycy znajdującej się w moim staruszku Nikonie D300. Co niosą za sobą te liczby? Ano to, że głębia ostrości przy tej samej przesłonie będzie o wiele większa dla iPhone’a niż dla mojego Nikona (mniejsza powierzchnia matrycy = większa głębia ostrości przy tej samej przesłonie i tym samym kącie widzenia obiektywu). Moim telefonem HTC Desire HD trudniej jest zrobić zdjęcie z wyraźnie widocznym efektem głębi ostrości niż takie, na którym widać różnice w ostrości pomiędzy planami. Czy to jest wada czy zaleta? A to już zależy od tego co fotografujemy i co chcemy osiągnąć na zdjęciu :). W każdym razie – wracając do głównego tematu – wielu z „instagramowych” zdjęć nie udałoby się zrobić lustrzanką bez statywu i bez zastosowania długich czasów naświetlania w połączeniu z maleńkimi otworami przesłony. Czyli nie powstałyby wcale :).

Co rozumiem przez czynnik psychologiczny? Mały fizyczny rozmiar sensora kamery w telefonie komórkowym w połączeniu z dużą liczbą pikseli upakowanych na tejże matrycy plus maleńki obiektywik, to mieszanka gwarantująca relatywnie niezbyt wysoką jakość techniczną efektu końcowego naszej pracy – czyli wykonanego zdjęcia. Osobiście rażą mnie kiepskie technicznie zdjęcia, więc niejako automatycznie skierowałem się w stronę mocnego przerysowywania fotografii z komórki. A co? Czemu by nie pójść na całość, nie podkreślić i tak wyraźnego szumu, nie dopalić kiepskiego kontrastu i kolorów? Ot, taka moja filozofia. Kiedy trafiłem na aplikację Instagram od razu wiedziałem, że to jest to czego mi trzeba :). Lubię wszelkie rytmy, symetrie, wyraźne linie i kształty. Uwielbiam kwadratowy kadr, który wymusza Instagram, dzikie filtry tej aplikacji i to, że praktycznie nie mamy wpływu na ich ustawienia. Dzięki temu proces fotografowania jest błyskawiczny – dokładnie tak jak chcieli twórcy Instagram (nazwa pochodzi odpołączenia angielskich zwrotówinstant photographyi telegram, czyli krótko mówiąc: zobacz efekt błyskawicznie i równie błyskawicznie się nim podziel). I to naprawdę działa! Myślę, że niektóre moje zdjęcia, gotowe, „obrobione”, lądowały w sieci nie dłużej niż po minucie od wykonania. Bardzo odpowiada mi taka idea twórczej, natychmiastowej fotografii cyfrowej bez użycia komputera, którą mogę uprawiać zawsze i wszędzie. Kiedy fotografuję lustrzanką jestem z kolei nastawiony na przyzwoite technicznie zdjęcia, raczej bez wykorzystywania przerysowywujących technik. Czasami nieruszone pliki NEF leżą bardzo długo na dysku komputera, kiedy zabieram się za ich obróbkę jestem w zupełnie innym nastroju niż byłem w momencie fotografowania. To wiele zmienia, to zupełnie inne podejście :).

To chyba tyle, bo straciłem wątek :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge